ZARĘCZYNY - szok czy normalność
Był piękny wieczór owego lata 1998 roku, kiedy jeden z kontrahentów powiedział przy kolacyjnym stole : Państwo wyglądacie jakbyście byli stworzeni dla siebie. Nie myśleli o tym i poczuli się zażenowani. Wspólne prowadzenie naszej Spółki, bardzo trudne początki, pierwsze sukcesy i porażki mimo wszystko zbliżały ich do siebie. Ich małżeńskie kryzysy dopełniały dzieło przeznaczenia. Od trzech lat wolni i samotni wrócili myślami do owego letniego wieczoru. Przeanalizowali za i przeciw, on zapytał…ona odpowiedziała „TAK”. Szampan polał się strugą, sylwestrowa zabawa przeniosła się do basenu. Finał z końcem 2008 roku, może w ukochanym przez nich Kościelisku. Gratulujemy i życzymy dalej takiego optymizmu, pogody ducha i wszystkiego co najlepsze.